Za nami jeden z ważniejszych biegów tego sezonu – 29 Bieg Niepodległości. Bieg historyczny upamiętniający 99 rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Bieg, który niejako zamyka sezon, dla wielu rozpoczyna się w końcu upragniony czas roztrenowania. To podczas tego biegu również odbywał się nasz dreptakowy nieoficjalny pojedynek biegowy.

 

Paweł Czyżkowski tego dnia zwyciężył dreptakowe szranki. Finalnie zadowolony był z wyniku, sam start okupiony był jednak zmęczeniem i walką z samym sobą. Biegło mu się ciężko, miał już chęć odpuścić po 4 km… Ale wnet w jego głowie odezwał się głos tego Pawła o raczej mało sympatycznym usposobieniu, no wiecie, ten człowiek apolitycznie nazywany jest na literkę S.; a który dosadną wiązanką zmotywował go do walki. Zacisnął wiec zęby i jeszcze walczył o przyzwoity wynik. 34:35 netto, całe 4 sekundy urwał z życiówki. Ale urwał.

 

Piotrek Podstawka o tym Dreptaku było głośno niedawno, za sprawą świetnego wyniku jaki wykręcił na półmaratonie w Gdańsku. Tym razem miał chęć powalczyć o wynik na 10 kilometrów. Ale Bieg Niepodległości zweryfikował możliwości. Krótki odstęp między Gdańskiem a biegiem 11 listopada nie pozwolił na pełną regenerację. Pogoda też nie była wymarzona, było dość ślisko. Wynik 35:05 nie jest najgorszy, ale wiadomo apetyt rośnie w miarę jedzenia. A skoro już jesteśmy przy jedzeniu… To Podstawek po biegu kontynuował regenerację na najlepszych burgerach w mieście w Serial Grillers koło kina Muranów. Koniec sezonu to i wagi startowej nie trzeba tak pilnować…

 

Zbigniew Lamparski wbiegł na metę niecałą minutę po Piotrku. Przez wielu może być uznany jako przegrany w pojedynku naszych dreptakowych gigantów. Uśmiech na mecie zdradził go, że o wynik nie walczył; nie było grymasu bólu, i walki o sekundy, do którego już byliśmy przyzwyczajeni w przypadku tego zawodnika. Jak to u Zbyszka trochę poniósł go start, choć wystartował z 5-6 szeregu czuba elity. 400 metrów slalom wśród zawodników, potem szybka decyzja o biegnięciu na prostej samym poboczem. I bach pierwszy kilometr 3:18. Aż sam był ciekaw ile pobiegnie bez przygotowania. Zapędy były na 35. Ale jak się okazało 35 nie było mu wcale tak łatwo nabiegać. Poziom biegaczy amatorów walczących o złamanie 35 minut był olbrzymi, widać to szczególnie po wynikach. Dla Zbyszka ten bieg był ostatnim mocnym biegiem już na roztrenowaniu. Przez ostatnie 3 kilometry dopingował tych którzy walczyli o wynik, a dla których była to impreza docelowa. Do mety biegł na spontanie pierwszy raz od wielu lat czysto patriotycznie, choć na początku było z nutką ścigania, tak wiecie, do tego 5 km. Po nawrotce biegł tylko z myślą aby wcelować w top 100. Z reguły Zbyszek skupia się tak na biegu, że nie kontroluje tego co wokół się dzieje, nie ma z nim kontaktu, jest jak w transie. Tym razem chłonął atmosferę, dopingował innych, odmachiwał tym, którzy wyłapali go w morzu biegaczy, cieszył się biegiem. Za rok powalczy, akurat w 100 rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości.

 

Marcin Białożyński jako jedyny warunki określił, jako …. idealne. Pogoda była dobra, choć nie był do końca jego dzień. Warunki faktycznie przełożyły się po trosze na wynik, piękna życiówka, jak się patrzy, choć Marcin ma niedosyt, stać go było na więcej. Mimo wszystko wynik go cieszy. Wiatr na który się wszyscy uskarżali dla niego nie był czynnikiem, który mógł położyć ten start. Trzeba było po prostu wybiegać swoje.

 

Dla Tobiasza Nowakowskiego była to podwójna rocznica, nie tylko 99 odzyskania suwerenności, ale i dwumiesięcznica – dokładnie 2 miesiące co do dnia miał operację. Tak! Zadziwiające. Już biega! I to jak! Podczas masowego biegu, z niesprzyjającym wiatrem, nie kokietujemy tu zupełnie, udało mu się fenomenalnie poprawić życiówkę o 27 sekund. Nie obeszło się jak zwykle bez elementu grozy – od nawrotu pojawiła się kolka, która lekko stłumiła porywcze zapały. Może i mogło być lepiej, ale nie bądźmy zbyt łakomi, jest dobrze i ewidentnie Tobi wraca do żywych.

 

Dużym zaskoczeniem był start Adriana Bartnickiego który gustuje raczej w krótszych dystansach i ostatnimi czasy miewał problemy z kolanem. Żartował, że za dużo po prostu biega po asfalcie. Kolano kolanem ale widać wynik bardzo, ale to bardzo przyzwoity. Z biegu był zadowolony, atmosfera i otoczka patriotyczna robiła w końcu robotę. Wynik naszego Bażanta 38:32.

 

Karol Zalewski to kolejny zawodnik, który w tym biegu pokazał swój waleczny charakter. Nikt nie zaliczył takiej poprawy ubiegłorocznego wyniku, on urwał aż 3:05! Pierwszą piątkę poleciał szybko, może ciut za szybko bo 19:12 (zegarek pokazał nawet 19:04). Mocne tempo trzymał do 7 kilometra. 8 i 9 kilometr nadszedł kryzys, z reguły po połowie dystansu przyspiesza, tu głowa niezbyt chciała współpracować, ale jakoś pod koniec 9 km, gdzieś odnalazł mobilizację. Tłumy kibiców także podziałały krzepiąco i świadomość, że żona czeka na mecie poniosły go żwawo przed siebie. Czas to 38:58. Imponujące! Zwłaszcza, że okupione jest to ciężką pracą- praca na gospodarstwie rolnym, treningi, dzieciory, itd. Karol, no chapeau bas!

 

Kamil Onisk wbiegł na metę zaraz po Karolu z wynikiem 39:09. Biegło mu się bardzo dobrze, mimo, że nie dał z siebie 100%, wiadomo szału nie było, i mogło być lepiej, ale mimo wszystko Kamil zadowolony jest z wyniku. Warunki dla niego tego dnia nie były sprzyjające. Ale optymizmem napawa to, że dzień po zawodach miał siłę na dobry trening. Także zapas energii jeszcze w nim jest.

 

Sławek Zduńczyk tego dnia miał lekkiego pecha. Problemy komunikacyjne spowodowały spóźnienie na zdjęcie klubowe. Sam bieg też nie przyniósł zadowolenia. Cel nie został zrealizowany. Pozostał niedosyt. Ale co nas nie zabije, to nas wzmocni.

 

Piotrkowi Miąsko biegło mi się bardzo dobrze, pomimo wiatru, który miejscami dawał o sobie brutalnie znać. Z samego wyniku jest zadowolony, pomimo iż w tym sezonie bardzo chciał zejść  poniżej 40:00 minut, a ostatecznie sezon kończy z wynikiem 40:40. Piotrek bardzo zachwycony był samą organizacją biegu, według niego była doskonała, mimo tak dużej liczby uczestników.

 

Paweł Tymiński uczestniczył w wielkim biegowym święcie bez nastawienia na wynik, ot tak po prostu z pobudek patriotycznych. Czym wprawił niektórych w osłupienie. Ale przy natłoku obowiązków nie miał jak należycie się przygotować. Więc zdecydował się na start dla uczczenia pamięci 99 rocznicy. Moi drodzy, można po prostu biegać, zwyczajnie bo się to po prostu lubi. Nie zawsze musi być gonitwa na wynik, czasem jak w przypadku Pawła wystarczy się dobrze bawić. A odśpiewanie hymnu w towarzystwie ponad 15 tysięcy biegaczy robi kolosalne wrażenie.

 

Ewa Chróst jako jedyna Dreptaczka podjęła wyzwanie udziału w biegu. Sam start kompletnie jej nie stresował, realnie oszacowała warunki pogodowe, nie spinała się na wynik. Dużym dylematem było ubranie, ale spokojnie, nie chodziło o kolorystykę; w końcu ostatecznie założyła długa bluzkę, a dół na krótko. Liczył się komfort termiczny. Wynik 41:  jak sama stwierdziła nie będzie miała czego opijać w sobotni wieczór, ale wynik na tyle przyzwoity aby pozwolić sobie na pyszną kawę z bitą śmietana, w miłym towarzystwie.

 

Maciej Nalazek należy do tego zacnego grona, które pobiło rekord życiowy na trasie 29 Biegu Niepodległości. Dopingowany przez brata – Mikołaja Nalazka, który w tym dniu porzucił buty biegowe na rzecz aparatu, fajnie rozplanował bieg. Rozłożył siły i miał energię na elegancki finisz. A nowa życióweczka to 00:41:41!

 

Jacek Wierzbicki po przerwie wraca do biegania. Bieg Niepodległości darzy sentymentem więc nie mogło go tam zabraknąć.

 

Biegowi Niepodległości towarzyszył Marsz Nordic Walking na dystansie 6,5 kilometra, więc Aleksandra Wicik-Kowalczyk sobie zaszła na metę dzierżąc w ręku kijki z czasem 55:14. Mimo, iż wyprzedzana przez dziarskie staruszki uplasowała się na mecie jako 39 kobieta, a w kategorii wiekowej K30/13.

 

Logo_footer   
     © 2015 MKB Dreptak | wsparcie, aktualizacja: boria.pl

Nasz profil na:           Szukaj w serwisie:   



Zgodnie z przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych wszelkie prawa do fotografii oraz tekstów zamieszczonych na tej stronie są własnością jej autora. Kopiowanie i rozpowszechnianie ich w jakiejkolwiek formie bez zgody autora jest zabronione.