Na starcie 4 edycji Biegu SGH stanął jeden z naszych zawodników, Mikołaj Nalazek. Student tejże uczelni. O tym, że wystartuję w tegorocznym Biegu SGH postanowiłem już w zeszłym roku, gdy w trakcie trwania poprzedniej edycji zawodów siedziałem w bibliotece, a brać studencka biegała wesoło wokół kampusu walcząc z dystansem i życiówkami. Weekendowe zawody były dla mnie ważne nie tylko z tego powodu, że czekałem na nie 12 miesięcy, ale również dlatego, że niedzielny start traktowałem jako sprawdzian. Sprawdzain tego, gdzie jestem po 3 miesiącach realizowania pierwszego prawdziwego w życiu planu treningowego. – wspomina Miki. Organizacja biegu stała na przeciętnym poziomie. Zawody odbywały się na dwóch dystansach – 5 i 10 km (dwie pętle po 5km). W porównaniu do poprzedniej edycji trasa nie miała atestu. I to w dalszej opowieści będzie stanowiło jeden szkopuł… W skład pakietu startowego (45 zł dla pierwszych 300 osób, ostateczna cena – 55zł) wchodziła koszulka techniczna, numer startowy i kilka zniżek o charakterze typowo studenckim. Czas mierzono przy pomocy zwrotnych czipów wplatanych w sznurowadła. Trasa prowadziła ulicami wokół Budynku Głównego SGH – zawodnicy biegli po wydzielonych pasach Al.Niepodległości, Batorego i Puławskiej. Jak wspomina Miki jej przebieg uznaje jako duży plus, była szybka i dobrze oznakowana. Choć do zawodów można było zgłaszać się od początku lutego, to organizatorzy zwlekali z udzielaniem kolejnych informacji na temat biegu, a część z nich, gdy się już pojawiła, była ze sobą sprzeczna (np. godziny odbioru pakietów startowych). Im bliżej startu, tym więcej pytań, które uczestnicy zadawali na stronie wydarzenia. Wiele z nich do dzisiaj pozostało bez odpowiedzi. Dla kolekcjonerów stotną kwestią było również to, że na mecie nie było  pamiątkowych medali. Ale to tylko taka dygresja. Tuż przed samym startem Mikiego, zaczęły pojawiać się myśli, że może jednak warto było pojechać z innymi Dreptakami np. do Starych Babic. W każdym razie dobrze, że obawy mu przeszły i sam  start zalicza do udanych. Mimo, że ten jeden niesmak pozostał, tak wiemy trzymamy w napięciu, ale zaraz się wyszystko rozwieje… Przed zawodami czuł się słabo – w piątek w trakcie treningu na Budowlance dosłownie słaniał się na nogach i pomimo wolnej soboty tuż przed startem nogi nadal były, jak z ołowiu. Jeszcze na rozgrzewce myślał, że biegane to raczej w niedzielę nie będzie, co najwyżej trochę potruchta…. Jednak suma sumarum wziął się w garść i postanowił, że spróbuje zrealizować założony plan, a jeśli w trakcie będzie czuł się słabo, to zwyczajnie po pierwszych kilometrach odpuści.

Finał był taki, że, jak zajrzy się na skarbnicę życiówek, czyli na enduhuba – to trach, wypisz wymaluj, cudna życiówka, bo 39:04. Ale jak już zasialiśmy wątpliwość na początku, to już zdradzimy, czemu – otóż  pojawiły się problemy z niedomiarem trasy. Dlatego Miki jeszcze głośno  nie chce krzyczeć o popełnieniu życiówki. Wiecie już dlaczego:-) Tylko biegacz biegacza zrozumie 🙂 Potwierdzi ten czas na w pełni atestowanej trasie.

 

Żródło zdjecia: Bieg SGH 2017 [ZDJĘCIA] zostało dodane przez WiO Warszawa i Okolice – w dniu 2017-04-09 id nr: 561891 http://wio.waw.pl/zdjecie/561891

Logo_footer   
     © 2015 MKB Dreptak | wsparcie, aktualizacja: boria.pl

Nasz profil na:           Szukaj w serwisie:   



Zgodnie z przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych wszelkie prawa do fotografii oraz tekstów zamieszczonych na tej stronie są własnością jej autora. Kopiowanie i rozpowszechnianie ich w jakiejkolwiek formie bez zgody autora jest zabronione.