Podobno to podczas Maratonu Bostońskiego pogoda jest zdradliwa i bezczelna, ale my w Warszawie mieliśmy namiastkę jej tupetu. Jest wiosna, podobno, najpiękniejsza pora roku, gdzie wszystko budzi się do życia. Zwłaszcza budzą się ambicje biegaczy. A z racji tego nieszczęsnego kwietnia pletnia, mamy jednak bardziej przeplatankę złowrogiego narzekania i siarczystych słów apolitycznych. Bo chcemy już biegać na krótko, chcemy słuchać śmielszego śpiewu ptaków i chcemy delikatnego słońca, a mamy jesienną pogodę – deszcze, porywiste wiatry typu wmordewind, i ten przeszywający chłód. Przez chwilę w Warszawie popadał nawet grad i śnieg. No po prostu Boston!

Nikt nie spodziewał się takich pogodowych anomalii. Ale, co zrobić, trzeba biec pod prąd, pod wiatr, po prostu przed siebie. Dzień przed maratonem w telewizji leciały Smerfy, te małe gluty podbijały Amerykę, to, co Dreptaki nie podbiją Warszawy? Mieliśmy do wyboru dwa dystanse: Orlen Warsaw Maraton i bieg 10 km OSHEE. Na krótszy dystans zdecydowała się większość. Szybko, krócej, i po co się tyle męczyć.

Bieg OSHEE

Najszybciej na mecie zameldował się nasz nowy klubowy kolega Tyminski Pawel załapał się w pierwszej setce z fenomenalnym czasem. To już jego drugi start w barwach niebiesko-żółtych, drugi start, który podkreśla z jakiej klasy biegaczem mamy odczynienia. Paweł Czyżkowski Czyżuś dokonał niemożliwego. Jeszcze dzień wcześniej podminowany, taki zupełnie nieswój. Rano obudził się z mocnym bólem żołądka, więc naszprycował się profilaktycznie stoperanem i wykręcił nową życiówkę! Zbigniew Lamparski startował dzień po dniu, w sobotę w Biegu Pamięci, a w niedzielę w biegu Oshee. Lekkie zmęczenie i tak pozwoliło mu wykręcić porządny. Tuż za nim na metę wbił Mariusz Piotrowski który popełnił piękną życiówkę! Jak zapewniał, tak zrobił. Piotr Podstawka Szybki Bill w biegu zmagał się z kolką, pobiegł znacznie poniżej swoich możliwości, ale jeszcze nie raz pokaże na ile go stać. Mikołaj Nalazek Miki miał pokazać klasę i pokazał. Potwierdził, że łamanie 40 minut weszło mu już w krew. Nie było jednak tak zimno, aby powstrzymać naszego Prezia od startu. Sławek Zduńczyk zameldował się na mecie delikatnie po czterdziestce 🙂. Coś po biegu przebąkiwał o piwku. Tuż za nim wbiegł nasz młody nieposkromiony Piotrek Miąsko. Dzień wcześniej młodzieniec zmagał się z takim samym kilometrażem w Mińsku, gdzie zajął 1 miejsce w kategorii uczniów ZSZ Mechanik. Dzień po dniu wystartowała również Izabela Lemanowicz. W biegu Oshee mimo zmęczenia, i niedostatków energii, załapała się w pierwszej setce kobiet! Selerowa Selerowa Olko zestresowana, rozdygotana, bo przecież rozebrana niczym na plażę, a tu wali z nieba grad; w napięciu stanęła na starcie. Brzuchaty łydki wysmarowała wszelkimi możliwymi mazidłami, aby tylko zniwelować jego nadwyrężenie, ale o ironio, podczas biegu to prawa noga zrobiła psikusa. Zacisnęła zęby i biegła dalej. W biegu partnerował jej Mirosław Solecki Vel Szymański Chyba jednak nie gniewał się za to, że przez nią spóźnili się na zdjęcie klubowe, bo wiecie te dziewczyńskie sprawy typu mejkap itd. trochę się przeciągnęły. Biegli równym tempem, gdy Olko słabła, motywował ją; w między czasie zagadywał też przebiegające dziewczyny. Trzeba przecież sobie pomagać! Następnie na mecie zameldował się Janusz Wieczorek. Zawodnik, który nie tak dawno stał po raz 12 na starcie Półmaratonu Warszawskiego. Janusz nie przerwanie biega od początku istnienia klubu, startując regularnie. Ale na opis jego sylwetki przyjdzie już niebawem czas. Wróćmy zatem do relacji z biegu Oshee. Stawkę Dreptaków zamykał Jacek Wierzbicki nowy nabytek klubu.

Podsumowanie wyników:

  1. Tymiński Paweł z czasem 34:46 co dało 93 miejsce open;
  2. Czyżkowski Paweł z czasem 34:48 co dało 100 miejsce open;
  3. Lamparski Zbigniew z czasem 35:31 co dało 125 miejsce open;
  4. Piotrowski Mariusz z czasem 35:31 co dało 126 miejsce open;
  5. Podstawka Piotr z czasem 36:37 co dało 169 miejsce open;
  6. Nalazek Mikołaj z czasem 39:26 co dało 351 miejsce open;
  7. Zduńczyk Sławomir z czasem 40:20 co dało 433 miejsce open;
  8. Miąsko Piotr z czasem 40:26 co dało 445 miejsce open;
  9. Lemanowicz Izabela z czasem 43:43 co dało 873 miejsce open;
  10. Mirosław Solecki vel Szymański z czasem 45:20 co dało 1227 miejsce open;
  11. Aleksandra Wicik-Kowalczyk z czasem 45:21 co dało 1232 miejsce open;
  12. Wieczorek Janusz z czasem 52:34 co dało 3436 miejsce open;
  13. Wierzbicki Jacek z czasem 1:02:02 co dało 6894 miejsce open.

Bieg ukończyło 8914 biegaczy!

Na ile kilometrów ten Maraton?

Dystans maratoński nie jest taki straszny jak się to może wydawać po prostu wybierają go biegacze i biegaczki którzy wolą dłużej i nie tylko chodzi o bieganie! (ale również o cierpienie świntuchy!). Jako pierwszy z Dreptaków na mecie zameldował się Tobiasz Nowakowski, który debiutował na dystansie maratońskim (co prawda już nie jedno ultra zaliczył), ale z ręką na sercu pierwszy raz tyle przebiegł po asfalcie. Następnie na metę wbiegła Agnieszka Kołodziejczyk z nową życiówka i pięknym wynikiem! Była 14 kobietą na mecie. Małą chwilkę za nią na metę wbiegł Krzysztof Wycisłowski jeden z naszych weteranów maratowania. Tuż za nim był Marek Michalec. Kamil Onisk w wyniku niefortunnego zderzenia i zdarzenia zmuszony był do zejścia z trasy.

  1. Nowakowski Tobiasz z czasem 2:54:02 co dało 143 miejsce open;
  2. Kołodziejczyk Agnieszka z czasem 3:26:53 co dało 1091 miejsce open;
  3. Wycisłowski Krzysztof z czasem 3:57:53 co dało 2864 miejsce open;
  4. Michalec Marek z czasem 4:08:37 co dało 3455 miejsce open.

Bieg ukończyło 5519 maratończyków.

Logo_footer   
     © 2015 MKB Dreptak | wsparcie, aktualizacja: boria.pl

Nasz profil na:           Szukaj w serwisie:   



Zgodnie z przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych wszelkie prawa do fotografii oraz tekstów zamieszczonych na tej stronie są własnością jej autora. Kopiowanie i rozpowszechnianie ich w jakiejkolwiek formie bez zgody autora jest zabronione.