ZUK bo tak w skrócie nazywany jest Zimowy Ultramaraton Karkonoski im. Tomka Kowalskiego to jeden z najtrudniejszych zimowych ultramaratonów w Polsce i jednocześnie memoriał Tomka Kowalskiego, który w 2013 roku po pierwszym zimowym wejściu na Broad Peak pozostał na zawsze w górach.

Ultramaraton ZUK kojarzy się zawsze z zimą, silnym wiatrem, śniegiem po kolana, oblodzeniem na trasie i lodową Śnieżką o tej porze roku. To wszystko mogą spotkać ultramaratończycy biegnący 54 km granią (grzbietem) Karkonoszy. Trasa biegu zaczyna się startem na Polanie Jakuszyckiej, w ekstremalnych, zimowych warunkach zawodnicy wbiegają na Szrenicę, przebiegną przez Śnieżne Kotły i Przełęcz Karkonoską by wbiec na szczyt Śnieżki, skąd ruszą dalej w kierunku Przełęczy Okraj. Meta zawodów ulokowana jest na deptaku w Karpaczu. Tegoroczna edycja była wyjątkowa ze względu na panujące w Karkonoszach warunki atmosferyczne !! Huraganowe wiatry, obfite opady śniegu oraz lód i niska temperatura, trasa zrobiła się bardzo trudna, trudno dostępna dla GOPR. GOPR nie wydał zgody aby przeprowadzić zawody na pełnym dystansie 54 km. Brak możliwości dojazdu, dojścia ratowników GOPR celem udzielenia ewentualnej pomocy zawodnikom na odcinku: Schronisko Odrodzenie – Śnieżka zmusił Organizatorów do podjęcia decyzji o skróceniu trasy biegu i zakończeniu go metą w Schronisku Odrodzenie. Jak trudne były warunki niech świadczą słowa zwyciężczyni już po raz trzeci ZUK-a Katarzyny Solińskiej cyt. „

– Nigdy jeszcze nie przeżyłam czegoś takiego! Nie chodzi nawet o bieganie: nigdy w takich warunkach nie byłam w górach. Gdy wbiegliśmy na Halę Szrenicką i ruszyliśmy granią do góry, zaczęło bardzo mocno wiać, zmrożony śnieg ranił twarz i drastycznie spadła widoczność. Zaczęłam się strasznie bać! Opanował mnie duży lęk, niemalże wpadłam w panikę. Widziałam przede mną grupkę chłopaków, podbiegłam do nich, złapałam jednego za ramię i powiedziałam: „Boję się!”1)

Bieg odbył się ze względu na bardzo ciężkie warunki atmosferyczne na dystansie ok. 21-22 km i tak: w kategorii mężczyzn zwyciężył Michał Rajca z czasem 2:06:15, drugie miejsce zajął Dominik Grądziel z czasem 2:10:49 a trzecie Paweł Czerniak z czasem 2:12:54. W kategorii kobiet natomiast na najwyższym stopniu podium stanęła Katarzyna Solińska z czasem 2:25:41, drugie miejsce zajęła Katarzyna Wilk z czasem 2:37:31, a trzecie Lucyna Walaszczyk czas 2:44:13.

W Zimowym Ultramaratonie Karkonoskim wystartowali zawodnicy Mińskiego Klubu Biegacza – Tomek Kuciński oraz Mirek Sujak.

Mirosław Sujak z czasem 2:52:09 zajął 107 miejsce w kategorii open mężczyzn;

Tomek Kuciński z czasem 3:14:36 zajął 186 miejsce w kategorii open mężczyzn;

Tomasz:

„Na ZUKa zabieram się z Mirkiem Sujakiem i jego żoną, Gosią, która dzielnie nam kibicowała podczas biegu. Ruszamy o 4.00 z Mińska, w Karpaczu lądujemy po 9.00, szybkie przebranie się w hostelu w zimowe ubranie i górskie buty i o 11 ruszam na szlak na zapoznanie się z warunkami na trasie. Przez schronisko Strzechę Akademicką i Samotnię docieram do Domu Śląskiego pod Śnieżką, gdzie dzwoni do mnie Mirek z informacją że trasa biegu została mocno okrojona, m.in. nie będzie wbiegania na Śnieżkę…Szybka decyzja i atakuję Śnieżkę. Na górze wieje już ponad 80 km/h ! Wracam po 17 do Karpacza, w nogach mam już 28 km. Bardzo dobra rozgrzewka przed startem ! Podczas odprawy o 20.00 kolejna zła wiadomość-trasa ze względu na bardzo złe prognozy pogody na weekend została skrócona do 21 km. Na twarzach niektórych biegaczy zauważyłem łzy ! Sam miałem ochotę rozpłakać się – od wylosowania ponad 4 miesiące czekania na najtrudniejszy zimowy ultramaraton górski a tutaj będzie …. półmaraton ! Po powrocie do hostelu, wraz z innymi biegaczami, do 1 w nocy topimy smutek ze skrócenia trasy w „napojach energetycznych” z pobliskiej Żabki. O 4 pobudka, to już moja druga noc z rzędu kiedy śpię poniżej 3 godzin. Przed wejściem do autobusów czeka nas dokładne sprawdzanie sprzętu obowiązkowego, m.in. raki, latarki, ogrzewacze, itp. Start na Polanie Jakuszyckiej o 6.45. Atmosfera przed startem naprawdę gorąca, pomimo lodowatego wiatru i ujemnej temperatury. Początkowy etap biegu prowadzi zielonym szlakiem przez lasy i bagna w kierunku Hali Szrenickiej. Bardzo wąska ścieżka, nie można wyprzedzać, wszyscy biegną w jednym rządku. Wolniejsi blokują tych szybszych. Są odważni którzy próbują wymijać- widać po nich półmetrowej głębokości dziury w śniegu z boku wydeptanej ścieżki. Po drodze gubię końcówkę od kijka trekkingowego, wracam się po nią ok. 2 km, przez co mam stratę czasu ponad 20 minut. Ok. 8.00 dobiegam do Schroniska na Hali Szrenickiej gdzie jest punkt kontrolny i odżywania. Chwila odpoczynku, zakładam dodatkową bluzę, grube rękawice z Gore-texu i gogle narciarskie i ruszam dalej. Zaraz za schroniskiem zaczyna się prawdziwe piekło !!! Płaska przestrzeń pozbawiona drzew, żadnej ochrony przed śnieżycą i huraganem wiejącym z prędkością dochodzącą do 100 km/h. W Karkonoszach byłem kilkanaście razy w życiu ale nigdy w takich warunkach ! Widzę pojedyncze osoby które zawracają po pierwszym spotkaniu z wichurą. Podziwiam tych którzy bez gogli decydują się biec dalej- śnieg z kryształkami lodu bez przerwy tnie po twarzy. Widoczność na trasie na jakieś 5 metrów. Żadnego punktu do schronienia się przed wiatrem. Staram się biec w grupie, jak zalecali wolontariusze w schronisku. O 10 dobiegam do Schroniska Odrodzenia gdzie jest meta. Koniec walki z górami !. Łzy szczęścia i wielki niedosyt, że to już koniec. Jednak nie idę dalej na Śnieżkę, jak zakładałem przed startem, jest zbyt niebezpiecznie. Na zakończenie mogę powiedzieć że góry kolejny raz pokazały nam swój żywioł i dały nam nauczkę pokory i szacunku. Tego samego dnia po południu wracam do domu…”

Mirek:

Dla mnie ZUK to taki już stały punkt w kalendarzu moich startów. Zawsze z niecierpliwością czekam na moment zapisów a następnie na wyniki losowania. Tak losowania, ponieważ liczba chętnych jest 3-4 krotnie większa niż limit startujących, który w tym roku wynosił 400 zawodników i zawodniczek. Na tegorocznej liście startowej znalazłem się wspólnie z kolegą klubowym Tomkiem Kucińskim. Do Karpacza przyjechaliśmy w piątek. Tomek od razu poszedł sprawdzić warunki jakie będą nas czekały na trasie biegu a ja na odpoczynek. O 20:00 obowiązkowa odprawa i SZOK !! Ultramaratonu nie będzie !! będzie natomiast Półmaraton w warunkach ULTRA !!. Tak Organizatorzy dbając o nasze zdrowie po konsultacji z GOPR skrócili trasę ultramaratonu ze względu na ciężkie warunki atmosferyczne czekające na nas na trasie. Jak było na trasie – ciężko a momentami w okolicach Wielkiego Kotła Stawu – PIEKŁO !! Ze względu na szybko narastające pogorszenie warunków pogodowych Organizatorzy zmniejszyli limit czasu przy Schronisku na Szrenicy i nie wypuścili na dalszy odcinek trasy około 30 zawodniczek i zawodników.

Po biegu wspólne świętowanie z Tomkiem i Gosią, która była wspaniałym naszym kibicem na ultramaratonie. W sobotę po biegu i w niedzielę spacery po Karkonoskich schroniskach (Nad Łomniczką, Dom Śląski, Strzecha Akademicka, Samotnia) a na deser wejście na Śnieżkę.

 

 

Wyniki ZUK

 

Materiał filmowy – zapraszamy

 

 

 

Logo_footer   
     © 2015 MKB Dreptak | wsparcie, aktualizacja: boria.pl

Nasz profil na:           Szukaj w serwisie:   



Zgodnie z przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych wszelkie prawa do fotografii oraz tekstów zamieszczonych na tej stronie są własnością jej autora. Kopiowanie i rozpowszechnianie ich w jakiejkolwiek formie bez zgody autora jest zabronione.