To była cisza przed burzą… W sobotę bombardowano nas alertami pogodowymi. Było groźnie. Ale tego nie dało się uniknąć… Zapowiadało się już od Falenicy! Panter zrobił życiówkę na 10 km! Czyli Falenica jest faktycznie jego talizmanem!

A co sam Mariusz ma do powiedzenia:
10 marca wziąłem udział W Maniackiej rekordowej dziesiątce. To była prawdziwa rekordowa dziesiątka, gdyż uzyskałem swój nowy rekord życiowy na dystansie! Od dzisiaj wynosi on 35.15 poprawa 16 sekund z 35.31 – 87 Open. 18 biegaczy poniżej 32 min w tym mój super trener Adam Draczynski 31.04- 12 Open. Był to dla mnie pierwszy start w sezonie, więc każdy rekord życiowy byłby zadowalający. Przed startem byłem pewny siebie, wiedziałem, że forma cały czas rośnie i będzie nadal rosła. Warunki na trasie były trudne z tego względu gdyż mocno wialo przez całą trasę. Nastawienie przed biegiem było takie, aby walczyć o jak najlepszy rezultat, nie ważne, co będzie się działo, jakie okoliczności czy będzie gaz w nogach czy nie; biegnę, walczę do końca o każdą sekundę z życiówka! Planem było zacząć odważnie, zaryzykować z mocną grupa na 33 min. Ustawiłem się blisko za moim trenerem, a co mnie dodatkowo zmotywowało. Pierwsze trzy i pół kilometra biegłem na wynik 33.30; kilometry leciały 3.14, 3.21, 3.26; 500 metrów czwartego kilometra biegłem 3.20-3.25 ale coraz bardziej wiatr zaczynał mnie niszczyć. Czułem, że muszę trochę zwolnić bo 5 km minę 16.40 a potem dalej będę truchtał po 3.50 więc zwolniłem.

Czwarty kilometr zrobiłem w 3.37/km, następne: 3.34, 3.42, 3.34 nogi wtedy nie za bardzo kleiły ponieważ czuły pierwsze mocne trzy i pół kilometra. Biegłem to, co nogi chciały, oszczędzając siłę na ostatnie kilometry. Gdy zaczynałem 8 kilometr zakwaszenie zaczęło puszczać, pierwsze 600 metrów 8 kilometra biegłem 3.20/km i znów zacząłem czuć moc w nogach. Byłem pewien ze utrzymam prędkości 3.20 równo do końca do mety, myśli miałem typu — no w końcu będzie 34XXX a tu nagle poczułem ból w okolicach nerki który coraz bardziej narastał:-/ Musiałem sporo zwolnić, bałem się zaraz będę musiał truchtać. Także ooo – 8 kilometr zamiast 3.20/km wyszedł 3.31. Odechowo czułem się cały czas mocny, chciałem, a nic nie mogłem, ból narastał. Zacisnąłem zęby, masowałem okolice nerki, biegnąc trzymałem dobre prędkości, aby chociaż urwać z życiówki parę sekund… 9 km biegłem 3.35… Meta już coraz bliżej… Wtedy zacząłem przyspieszać, ostatni kilometr w 3.25 zamiast w 3.15 i zamiast pięknego finiszu z 34 XX na mecie, było 35:15. Ale i tak na mecie czułem radość i byłem zadowolony, bo w trudnych warunkach zrobiłem życiówkę, z walką od początku do końca :):):). W następnym starcie znów urwę cenne sekundy ;-0. Poznań zdobyty 🙂!!! Bo Poznań to w końcu miasto doznań. Na Maniackiej Panter naładował baterie, zaopatrzył się w endorfiny, które starczą mu już do końca sezonu. Co nie oznacza, że spocznie na laurach! Ktoś nam się tu z popiołów wygrzebuje!

Wyniki recordowa_dziesiatka_2019

Logo_footer   
     © 2015 MKB Dreptak | wsparcie, aktualizacja: boria.pl

Nasz profil na:           Szukaj w serwisie:   



Zgodnie z przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych wszelkie prawa do fotografii oraz tekstów zamieszczonych na tej stronie są własnością jej autora. Kopiowanie i rozpowszechnianie ich w jakiejkolwiek formie bez zgody autora jest zabronione.