Wakacje wakacjami, ale jak już wejdzie Ci w krew nieodparta chęć przebierania nogami to już przepadłeś. Niektórzy mówią, że to uzależnienie! Niektórzy mówią, że nie, po prostu kochają to robić. Upodlić się do maksimum, grymasić z bólu, paść na mecie, żeby za chwilę zapytać „Ty, a gdzie biegniemy za tydzień?”.  Tak to właśnie biegacze, a gdzie znajdziesz najlepszych biegaczy, jak nie w Mińskim Dreptaku?

Gdy część ekipy trenowała fikanie na wakacjach biegowych  w Szklarskiej Porębie (tylko 200km potruchtane).  Inni ciężko pracowali lub odpoczywali na wakacjach. Silna grupa pod wezwaniem wybrała się na weekendowy wypad na Mazury. Ale, że szczęśliwy Dreptak to wybiegany Dreptak, to bez niego biegania nie mogło zabraknąć nawet na Mazurach.  Trafiło na Maraton Wigry i towarzyszący mu bieg Pogoń za bobrem (13km).

Biuro zorganizowane było w miejscowości Stary Folwark. Z odbiorem pakietów trzeba było się spieszyć bo o 8:30 odjeżdżał ostatni autobus ze Starego Folwarku do miejscowości Wigry. W swoją ostatnią podróż przed biegiem oczywiście wyruszyli maratończycy: Michał Wiczuk, Mirosław Sujak oraz Tobiasz Nowakowski ale, żeby nie było im smutno reszta ekipy postanowiła im towarzyszyć w autobusie, żeby ostatnim wrócić na start biegu Pogoni za bobrem do Starego Folwarku.

Start maratonu był o 9:30 gdzie pogoda już nie rozpieszczała wszyscy zawodnicy szukali choćby kawałek cienia. TEMPERATURA 34 stopnie topiła ubrania na zawodnikach. Odliczanie i poszli w las? Tak bo to maraton niepłaski… tylko 3km asfaltu, reszta to leśne ścieżki Wigierskiego Parku Narodowego oraz polne piaszczyste i kamieniste drogi. Niepłaski, a czemu nie Organizator przygotował atrakcje prowadząc trasę tak, aby miała prawie 500 m przewyższenia. Słońce nawet na chwilę nie odpuszczało podczas biegu, a dodatkowy brak wiatru wykończył niejednego zawodnika.

Ale, ale pierwsi wystartowali maratończycy, a zaraz po nich bo o 11:00 wystartowała pogoń za bobrem. Bobra gonili Piotr Miąsko, Małgorzata Sujak i zaprzyjaźniony z klubem Rafał Kłosiński 13 km trasa poprowadzona lasem, polem, piachem także dała się we znaki naszym zawodnikom. Wszyscy jednogłośnie stwierdzili, że trasa to taka rozciągnięta Falenica. Podbiegi, zbiegi i tak w koło.

Wyniki jakie osiągnęli nasi zawodnicy to:

Pogoń za bobrem:

  1. Piotr Miąsko z czasem 1:02:00 co dało 10 miejsce open mężczyzn i 5 w kategorii Junior Młodszy;
  2. Rafał Kłosiński z czasem 1:03:31 co dało 16 miejsce open mężczyzn i 5 w kategorii Junior Starszy;
  3. Małgorzata Sujak z czasem 1:19:52 co dało 19 miejsce open kobiet oraz 8 w kategorii Junior Starszy.

Za Bobrem przebiegło 188 zawodników.

Maraton Wigry:

  1. Tobiasz Nowakowski z czasem 3:17:00 co dało 3 miejsce open;
  2. Mirosław Sujak z czasem 3:46:43 co dało 21 miejsce oraz 9 w kategorii Junior Starszy;
  3. Michał Wiczuk z czasem 4:22:02 co dało 71 miejsce oraz 22 w kategorii Junior Młodszy.

Maraton Wigry ukończyło 269 biegaczy.

~TN

Zabiegana Wariatka

Tych biegowych wariatek w naszym klubie jest całkiem sporo… Ale jedna jest wybitnie pozytywnie zakręconą. Podpowiedź 1: Dużo gada, Yyy chyba już na tym etapie spaliliśmy, bo już bez kłopotu można odgadnąć, że to Margaret. Tak tym razem Małgorzata Kretowicz przeszła samą siebie. Pamiętacie chyba historię, gdy zapisała się na triathlon nie potrafiąc pływać? To nastał już ten czas tego triathlonu. Dokładnie Elemental Tri Series Białystok 2017 – dystans sprinterski dnia 20 sierpnia 2017. I dacie wiarę, że ona to zrobiła?! Szalona! Od marca uczyła się pływać. Mamy sierpień i za nią debiut. Wyzwanie ogromne. Do pokonania 750 metrów pływania, 20 kilometrów roweru i 5 kilometrów biegu. W dniu zawodów lało od rana, prócz deszczowej aury, temperatura 16 stopni. Nie było zbyt zachęcająco… W momencie gdy Margaret zobaczyła zalew z którym miała się zmierzyć, ogarnął ją strach. Ten strach był na tyle mobilizujący, że ostatecznie z uśmiechem stanęła na starcie.Mało tego! Przypłynęła cała i zdrowa, i wcale nieostatnia! Na rowerze nadgoniła i wyprzedziła kilka osób. A potem to już zostało tylko bieganie. Bułka z masłem. Tylko niestety tu Margaret zagubiła się na nawrotce i … pobiegła do mety. Ale zawróciła, aby zrobić kolejne okrążenie. W strugach deszczu przekroczyła metę po 1 godzinie 46 minutach i 54 sekundach. Cały ten precedens to zasługa Aśki i Seby Węglińskich. Ot tak wymyślony w lutym przy kawce.

~AWK

 

Na rowerze
Dorota Doris Brześkiewicz musiała z przyczyn od siebie nie zależnych zrezygnować z Ultra Janosika, który miał odbyć się na początku września. Solidnie biegała długie rozbiegania, cisnęła podbiegi, ale nie dane jej w tym roku zmierzyć się z ultra. MUSIAŁA ODPUŚCIĆ. Ale ona jak to ona, nie umie pozostać bez ruchu. Wystartowała, w rajdzie Ochotnica MTB 4 Towers, w teamie zaprzyjaźnionego z nami MGR. Doris z Mińską Grupą Rowerową godnie reprezentowała naszą mińską ziemię na górskich szlakach. 3 dni ostrej jazdy, 4 najwyższe wieże do zdobycia, przewyższenia 2300 metrów. Dała radę! Jak zwykle!

Kopiowanie oraz rozpowszechnianie zdjęć bez zgody autora jest zabronione.

 

Logo_footer   
     © 2015 MKB Dreptak | wsparcie, aktualizacja: boria.pl

Nasz profil na:           Szukaj w serwisie:   



Zgodnie z przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych wszelkie prawa do fotografii oraz tekstów zamieszczonych na tej stronie są własnością jej autora. Kopiowanie i rozpowszechnianie ich w jakiejkolwiek formie bez zgody autora jest zabronione.