A może pobiec nad morze? Bunkrów nie było, ale wiecie chyba JAK było. W kończącym się sezonie zaliczyliśmy wiele biegów, były już Mazury, były Bieszczady, ale o morzu, gdzie zachodni wiatr spienione goni fale, jakoś zapomnieliśmy. Ale, ale, ale nadrobiliśmy to w niedzielę 16 października w Gdańsku. Nasi Przedstawiciele wcale nie zamierzali poprzestać tam jedynie na zbieraniu bursztynów i muszelek. Dystans półmaratonu – CHECKED, szybka piąteczka – CHECKED.

Charakter wyrabia się nie tylko w trudnych warunkach, ale też daleko od domu! Prognoza biegowa, jak zwykle się sprawdziła – wiatr, jak zwykle, wiał tak, jak nie powinien. Plusem za to była fajna, płaska trasa.

Ewa Chróst reprezentowała MKB Dreptak podczas biegu Gdańsk biega na piątkę, a Piotrek Podstawka podczas AmberExpo Półmaraton Gdańsk. Przed samym wyjazdem do Gdańska Piotrek i Ewa wpadli na Grand Prix pokibicować innym zawodnikom, prosto stamtąd pomknęli na Pomorze. Tradycyjnie odprawiony został rytuał kopniaków w tyłek, absolutnie sprawdzony i skuteczny, gwarantujący pomyślność w zawodach. Chwilę poplotkowaliśmy, szybka wymiana zdań i musieli jechać. Ważne było, aby wypoczęli po podróży.

Ależ my mamy mocny team!!!

A teraz sami przeczytajcie co do powiedzenia ma Piotrek. Zapraszamy na jego autorską relację z tej imprezy.

„Wygrana to pokonanie samego siebie, własnego ciała, ograniczeń i obaw”. Wczorajsza pogoda bardziej przypominała tę, którą znamy z Biegu Chomiczówki, a nie charakterystyczną dla połowy października. Co prawda niska temperatura nie była żadnym problemem. Jednak bardzo silny wiatr powodował drżenie łydek, bynajmniej nie ze strachu. Na rozgrzewkę założyłem wszystkie najcieplejsze ubrania. Rozgrzewka jak zawsze – trochę truchtania, trochę rozciągania, wymachów i przebieżek. Nogi jakoś super nie niosły, ale byłem na tyle zmotywowany, że i tak miałem biec swoje. Swoje, czyli 3:40/km.

Pierwsze kilometry to formowanie się grupek i stabilizacja tempa. Piątka wyszła w 18:08. Trochę za szybko, ale przynajmniej biegłem w grupie. Po drodze dwa wiadukty i boczny wiatr. Na szóstym kilometrze zaczęła mnie łapać kolka. Mimo to trzymałem tempo i nawet nie myślałem, aby zwolnić i wyciszyć kolkę. Albo dobiegnę albo mnie zniosą. Przy okazji pomyślałem sobie: „Ok, życiówka z kolką smakuje podwójnie”. Po drodze pierwszy kryzys, ale grupa pomogła. Niestety tylny wiatr gdzieś ginął między blokami. Do 12km z grupki zostaliśmy we dwóch dając sobie regularne zmiany. Po drodze dycha w 36:35. Idealnie.

Niestety na 12km mój kompan przyspieszył. Moje tempo wciąż oscylowało ~3:40. Piętnastkę mijam w czasie 54:51. Wciąż idealnie. Trzymam równe tempo, dobry rytm, dobre samopoczucie i w głowie mnóstwo motywujących myśli. Od 14km trasa zmieniła kierunek i zaczęła się nierówna walka z wiatrem. Samemu było okropnie ciężko, tym bardziej, że trasa wiodła przez otwartą przestrzeń, jednak nie poddawałem się. Przy znaczniku z siedemnastym kilometrem czas miałem idealnie na 1:17, a przecież taki był cel.

Niestety dalej czołowy wiatr i dwa drobne pagórki skutecznie mnie spowolniły. Na każdym kilometrze pod wiatr traciłem 6-7 sekund. Najgorsze miało nastąpić. Na 19km był kilkusetmetrowy podbieg na wiadukt. Znałem trasę więc wiedziałem jak wygląda końcówka. Mocna praca rąk i żwawo pokonuję górkę. Zbliżam się do poprzedzającej dziewczyny. Na szczycie mam do niej 10m i KONIEC. Odcięło mnie. Niby do mety blisko, ale jednak daleko. Zawodniczka się oddala, a ja pierwszy raz się oglądam. Ok, nikogo nie ma. Jakby było mało to jeszcze mocniej zaciskają mnie obie kolki. Przedskurczowy stan łydek. Walczę. Krok mam krótki jakbym uczył się chodzić. Sapię jak pies. Tam, gdzie rok temu zaatakowałem, teraz umieram. Na ostatnim kilometrze nawet przegrałem złamanie 1:18. Na mecie sprawdziłem, czy rozłożona wygładzina była wygodna. Oj, była niczym turecki dywan. Miałem serdecznie dosyć. Kocham ten moment.

Zaatakowałem. Nie kalkulowałem. Walczyłem. Zaliczyłem bombę w końcówce. A dodatkowo poprawiłem życiówkę. Szalony bieg.

 

oficjalny czas netto: 1:18:11

oficjalny czas brutto: 1:18:12

miejsce: 17/3226

M: 14/2398

M25-29: 7/284

 

Logo_footer   
     © 2015 MKB Dreptak | wsparcie, aktualizacja: boria.pl

Nasz profil na:           Szukaj w serwisie:   



Zgodnie z przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych wszelkie prawa do fotografii oraz tekstów zamieszczonych na tej stronie są własnością jej autora. Kopiowanie i rozpowszechnianie ich w jakiejkolwiek formie bez zgody autora jest zabronione.